Wybaczcie mi tak długą nieobecność, ale nadmiar obowiązków trochę mnie przytłoczył. Znalazłam jednak wolną chwilę - głównie dlatego, że mam wolne w pracy i jestem chora - by coś dla was napisać. Postaram się wrócić do regularnego pisania, choć nie wiem jak to będzie, gdyż jesteśmy przed Świętami, a w pracy jest niezłe zamieszanie związane z Gwiazdką i wyprzedażami.
Ale nie o tym przyszłam wam dziś opowiedzieć. A mianowicie o jednym z moich ulubionych seriali, jakim jest Dawno, Dawno Temu (org. Once Upon A Time). W niedzielę (6.12) wyemitowano finałowy odcinek tej części piątego sezonu (od aut. Sezony Dawno, Dawno Temu są dzielone na część A i część B. Każda część ma po 11-12 odcinków, a cały sezon 22-23, jednak obie części sezonów nawiązują do siebie) i to głównie przez to odczułam potrzebę napisania o tym serialu. Bowiem wydarzyły się takie rzeczy, że najpierw ryczałam jak bóbr i smarkałam do chusteczki, a chwilę potem chciałam rozszarpać jedną z postaci.
Jednak nie chcąc spoilerować zbytnio, tym którzy mają styczność z tym serialem pierwszy raz, po prostu opowiem jak zaczęła się cała historia. A rozpoczęło się całkiem przeciętnie, jak wszystkie wspaniałe historie osadzone w tak zwanym modelu urban fantasy.
Jednak nie chcąc spoilerować zbytnio, tym którzy mają styczność z tym serialem pierwszy raz, po prostu opowiem jak zaczęła się cała historia. A rozpoczęło się całkiem przeciętnie, jak wszystkie wspaniałe historie osadzone w tak zwanym modelu urban fantasy.
